wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 3



Z Perspektywy Queen
Cały dzień w szkole minął spokojnie, nie było żadnych bójek, nikt nie wyleciał z klasy, więc by uczcić ten dzień postanowiliśmy pojechać wszyscy z naszej paczki do skateparku. Przyjechaliśmy tam około 16.
-Queen!- krzyczał Thomas- Patrz - muszę to przyznać jeździł całkiem spoko i te wszystkie jego triki były świetne, ale Niall'a już wkurzał i Lou, bo El była w niego wpatrzona.
-Queen możemy porozmawiać -spytał się mnie Thomas po chwili dziwnie się na niego spojrzałam, a potem na Niall'a który wyglądał jakby miał wybuchnąć.
-Przecież już rozmawiamy.
-Ale sam na sam, jeśli Niall się zgodzi oczywiście i Ty.
-Dobra ja się zgadzam.- odpowiedział mu niechętnie, wstałam i poszłam z Nim usiąść na jakąś ławkę
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć.
-Mów prosto z mostu, co Ci leży na sercu, bo nie mam czasu.
-Zakochałem się w Tobie i to bardzo. Wiem, że masz chłopaka, ale musiałem Ci to powiedzieć- powiedziała na jednym wdechu.
-Thomas rozumiem Cię, dużo osób się we mnie kocha, bo jestem taka zajebista, ale teraz wybacz idę do Niall'a.- odeszłam
-Ooo widzę, że ktoś tu ma dobry humor.- uśmiechnęła się do mnie Eleanor, która przytulała się do Louis'a. W tym czasie Harry z Zayn'em uczyli się od Thomas'a jeździć na deskorolce.
-Niall idź im pokaż jak się jeździ. - powiedziałam do Niall'a, bo chciałam popatrzeć jak on będzie się starał. Wstał po chwili, pocałował mnie w głowę i poszedł po deskę. Nawet mu to wychodziło, aż nie próbował podrzucić deski do góry.
-Ej patrz tam jest ta nowa ze szkoły- powiedziała nagle do mnie Eleanor
-Tak, masz rację, ciekawe, co on w ogóle tu robi?
od niego i przytuliłam się od razu do Niall'a tak by Thomas wszystko widział i dodatkowo zaczęłam całować się z Niall'em.
-Hmm, Danielle tam tańczy, a ona czyta książkę.
-Czytać książkę, to ona może, ale w bibliotece – warknęłam. Obie wybuchłyśmy śmiechem, a razem z nami Lou.- Może pójdziemy tam i zobaczymy, o czym tak rozmawiają.
-Ej Harry podrywa tą nową, na jazdę na desce, szkoda tylko, że nie potrafi - skomentował go Tomlinson
-Nie rozumiem, czemu Harry poszedł do niej przecież w szkole jest tyle ładniejszych dziewczyn. - dopowiedziała Eleanor.
-Może z kolejną chce seks uprawiać- zaśmiałam się i wstałam do Niall'a, by pokazać Hope, że jestem lepsza i to ja mam przystojnego chłopaka, a nie ona. Za mną poszła El z Lou.
-Wiesz Styles, że nie można podrywać dziewczyny na coś, czego się nie potrafi?- spytał się Malik, gdy widział jak beznadziejnie Harry'emu idzie jazda na desce.
-Ja wcale to nikogo nie podrywam. - odpowiedział mu.- Mogę dopiero zacząć
 Na jego słowa Zayn zagryzł wargę i spojrzał na Hope.
Nie widziałam sensu zachowania Malik'a i Styles'a i do tego Payne zaczął chyba podrywać Danielle. Przynajmniej tak to wyglądało. Usiadł koło niej, bo akurat odpoczywała po tańczeniu i zagadał do niej w sumie jakoś mu to wychodziło. Zayn podszedł do Hope i zagadał trochę słabo
-Hej. Co czytasz w tak piękny dzień?
- „Inkwizytor” - nie wyrażała żadnych wyrazów zainteresowania czymś więcej niż książką. Dziwna jakaś. Jak można czytać książki w taką pogodę i to w parku?.
-Chcesz może zapalić? - spytał się jej wyciągając paczkę papierosów
-Nie powinnam, ale zapalę.
- wzięła od niego szluga, a ja musiałam podejść bliżej Elki. Ona już widział, że jestem zła przez to. Nie wiem czemu ale czułam się zazdrosna o tą sikse. Chłopaki byli nią zainteresowani. Może miałam chłopaka, ale oni byli, byli…. Sama nie wiem mieli coś czego Niall nie miał. Zayn udało się czymś zainteresować, Hope. Bo uśmiechnęła się, a on zawzięcie cos mówił. Musiałam go odciągnąć od niej. Nie wiem czemu ale czułam taką potrzebę.
- Zayn chodź do mnie na chwilkę- zawołałam
- Co? –spytała podchodząc do mnie
- Uśmiechnij się
Chłopak zrobił co mu powiedziałam ale mina mu zrzedła jak usłyszał śmiech dziewczyn..
Oboje spojrzeliśmy w tamtą stronę. Okazało się że obje się zbierały, a jednak Daniele zapomniała o torbie.
- Dowiedzenia Hope – krzyknął Zayn machając do niej.
Ona tylko się delikatnie uśmiechnęła i mu odmachała.
Ogólnie to była dziwna akcja, no bo czemu Zayn zarywał do Hope? Ale dobra nie będę o tym myśleć, bo to jakoś nie moja bajka by o tym myśleć. Posiedzieliśmy w skateparku jeszcze godzinę, ja się tam tylko śmiałam, bo chłopcy nie umieli skakać na descę czy zrobić nawet zwykłego ollie.Postanowiłam, że sama wskocze na deskę i im wszystkim pokaże co umie zrobić Queen Money, wychodziła mi ta jazda dużo lepiej od nich. Jednak po chwili już czułam że zlatuję z deskorolki i że zaczyna mi się kręcić głowie, ale w ostatnim momencie złapał mnie Thomas. Szybko odskoczyłam od niego i usiadłam znowu na ławce, jakby nic się nie wydarzyło. Po tym krótkim zdarzeniu zaczęłam się znowu śmiać, że dalej nie umieją jeździć a tyle patrzyli na mnie i mogli coś się nauczyć, więc postanowiłam pojechać do domu. Jednak zatrzymał mnie Niall po drodze.
-Queen może pojedziemy do Ciebie?- spytał się mnie blondyn.
-Tak, bardzo chętnie. - powiedziałam i poszłam do limuzyny, trzymając się z Niall'em za rękę, w limuzynie się nie odzywaliśmy jakoś nie miałam o czym z Nim rozmawiać. Weszliśmy do domu. Mojego brata nie było, więc poszyliśmy do mnie do pokoju. On od razu zaczął mnie całować. Przywarł mnie do ściany i zdjął ze mnie bluzkę.
- Może jednak dojedziemy do mojego pokoju?- szepnęłam między pocałunkiem.
Poruszał się delikatnie, ale dając mi dużo przyjemności.


Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Nasz usta znów się połączy, zaczęłam mu rozpinać koszulę. Pomógł mi w tym. Całowałam jego szyje z jechałam na jego tors. Za każdym razem zostawiając mokrą ścieżkę do jego bokserek i z powrotem. Widziałam, że mu to się podobało bo z jego ust wyszedł cichy jęk z ust. On tylko pchnął mnie na łóżko. Lubiłam jak tak robił. Zdjęłam z siebie spódniczkę i stringi, wijąc się przy tym. Niall nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Był już zupełnie nagi, kiedy ja podciągałam się wyżej na łóżku. Schylił się nad moim ciałem i złożył delikatny pocałunek na mojej szyj, co jakiś czas przegryzając moja skórę. Próbował rozpiąć mi biustonosz, ale słabo mu to wychodziło w końcu zerwała go ze mnie. Zaczął całować moje piersi, przegryzając sutki. Z moich ust kilka razy wydobywały się jęki. Założył prezerwatywę, kiedy ja próbowałam znaleźć sobie najlepszą pozycje. Schylił się nade mną i wszedł we mnie szybko, za szybko. Zabolało mnie to, ale mimo wszystko podobało mi się to. Zaczął poruszać swoimi biodrami, za każdym razem idealnie w mój punkt G. Moje paznokcie wbijały się w jego plecy zostawiając po sobie czerwone ślady. Przez cały czas patrzyliśmy sobie oczy, oboje jęczeliśmy sobie w twarze. Doszliśmy razem w sumie to on trochę szybciej.

- Widzę dzisiaj miałaś bardzo dobry humor kochanie- powiedział całując mnie w usta
- Myślę że będę go miała jeszcze przez jakiś czas –rzuciłam. Przyciągając go do siebie.

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 2

Perspektywa Hope
Wsiadłam na rower i ruszyłam do szkoły. 1 dzień w nowej szkole trochę mnie przerażał ale w końcu raz kozie śmierć. Jechałam słuchając muzyki, kiedy jakaś limuzyna przejechała koło mnie, mocząc mnie. Wkurzyłam się, ale nie zamierzałam wracać teraz do domu w końcu w plecaku miałam rzeczy na przebranie. Pojechałam do szkoły na skróty, które pokazał mi wujek. Dojechałam pod samą szkołę. Zsiadłam z roweru i zaczęłam go przypinać do miejsca na rowery, które było puste.
- Nowa?- spytała się uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna w lokach.
- Aż tak to widać?- spytałam biorąc plecak z koszyka.
- Nie, nie widać tak bardzo, ale przyjechałaś tu rowerem. Tak w ogóle jestem Danielle- wyciągnęła w moim kierunku dłoń
- Hope- powiedziałam i uścisnęłam jej dłoń
- Tak ogólnie to, czemu jesteś mokra
- Jakaś limuzyna mnie ochlapała. Wskazałabyś mi łazienkę to bym zmieniła te ubrania.
-Jasne- powiedziała i złapała mnie pod rękę i doprowadziła mnie toalety. Szybko się przebrałam w kolorową spódnice z sławnymi motywami, natomiast bluzkę pod moją kurtką była sucha, więc nie zamierzałam jej zmieniać. Mokre ubrania schowałam do szafki, którą pomogła mi znaleźć Danielle. Zadawała mi masę pytań starałam się na każde z nich odpowiedzieć. Polubiłam ją była tak wesoła i zabawna. Zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje, czyli biologie. Weszłyśmy do sali wzięłam podręcznik od nauczycielki. Usiadłam razem z Dan. Lekcja się zaczęła. Po 10 minutach wparowało kilka osób. Powstało małe zamieszanie, ale zaraz się uspokoiło. Teraz kobieta zaczęła pytać. Trafiła na chłopak, który spał. Chłopak odpowiedział jakąś bzdurę sennie, przez co dostał 1 i wyszedł.
-Czy nikt w tej klasie nie zna odpowiedzi na to pytania?- wykrzyczała nauczycielka, po kilku minutach ciszy.
- Ja znam- powiedziałam podnosząc rękę. Kobieta tylko wzrokiem kiwnęłabym wstała i powiedziała, co wiem- To jest genetycznie zmodyfikowane DNA człowieka. Pod wpływem promieni gamma.
- Siadaj. 5 Hope- powiedziała uśmiechając się.
- Hahaha, co to w ogóle jest za imię Hope? – zaśmiał się ktoś z tyłu klasy.
- eee, a Queen co to za imię- odgryzła się za mnie nauczycielka.
Lekcja trwała jeszcze chwile, po czym zadzwonił dzwonek. Czyli kolejna lekcja matematyka. W sumie to siedziałyśmy tam z Dan i udawałyśmy, że coś robimy. I znów podobna scena chłopak czegoś nie u mnie i wychodzi z klasy, tylko tym razem rozbawiając wszystkich po drodze. Nadeszła pora lunchu stanęłam, wzięłam tackę i ustawiłam się w kolejkę. Położyłam sobie na nią sałatkę.
- 5 funtów- powiedziała kucharka
- Jeszcze ten jogurt, poproszę – powiedziałam wskazując na niego za nią.
W sumie rzuciła mnie ostatnim.
- 7 funtów – powiedziała ledwo, co słyszalnie.
- Proszę i życzę miłego dnia – wyciągnęłam portfel z plecaka i poddałam pieniądze. Uśmiechnęła się.
- Kurczę, a miałem ochotę na ten jogurt – powiedział ktoś za mną. Chciałam się obejrzeć i zobaczyć, kto to, ale Danielle już mnie ciągnęła do stolika. Kontem oka tylko zauważyłam dość niskiego chłopak w dużych okularach i szelkach. Usiadłam z Dan przy takim małym okrągłym stoliku.
- Hope czas przedstawić Ci zasady tej szkoły- powiedziała nagle Dan.
Odstawiłam moją sałatkę i zaczęłam się wsłuchiwać.
- To tak na szybko nie zadzieraj z tamtymi osobami. – wskazała na całą "scenę"
-Ta brunetka, która dzieli się z blondynem kluską to Queen, a on to Niall, są razem. Chłopak, który coś zlizuje z dziewczyny ręki to Louis, ona Eleaonr też są razem. Ten po lewo od nich to Zayn, w lokach to Harry, a czytający książkę to Liam. Thomas to tam ten on się kocha w Queen - wskazała na chłopaka, który próbował skakać ze sceny na deskorolce, ale po którymś nieudanym razie zrezygnował i usiadł koło Queen,
- A co mi zrobią?- spytałam się kończąc moją sałatkę
- Zniszczą Ci życie. – powiedziała całkowicie poważnie mimo wszystko, wybuchnęłam śmiechem. Zniszczą życie. Mogą próbować, ale bardziej się nie da.
- Czy ktoś ma z moją osobą jakiś problem, że rzuca w mnie ogórkiem?!- krzyknęła na cały głos Queen. Cała stołówka zamilkła. Dziewczyna szybko wyszła, a za nią ta druga. Reszta jej ekipy wstała i zaczęła podchodzić do niektórych stolików. Szybko rozejrzałam się po stołówce. Znalazłam wzrokiem winnych temu zajściu. Byli to tak zwani kujni rozpoznałam tam chłopak, który chciał jogurt.
- Dan co się stanie jak znajdą winnego?- spytałam szykując powoli plan w mojej głowie
- Pobiją go trochę- rzekła z udawanym spokojem, lecz nutką leku. Jak by się bała, że jej coś zrobią- a co?
Nie odpowiedziałam jej. Nałożyłam plecak na ramię, zabrałam serek i podeszłam do chłopaka w okularach.
- Hej. Przypomniałam sobie, że chciałeś jogurt, ale Ci tak jakby wykupiłam przed nosem.- mówiąc to wskazałam głową na wyrzutnię i plecak. Szybko zrozumiał, o co mi chodzi i wpakował wyrzutnie.
- Hej. W sumie to chciałem dla kolegi, który siedzimy przy tamtym stoliku.
Kiwnął głową na stolik, który był już sprawdzany. Podeszłam tam, już widzieli, że mam coś w plecaku dla nich, dlatego wyciągnęli nie zauważalnie. Usłyszałam chrząknięcie zasobem. Odwróciłam za mną stał ten chłopak w lokach.
- Słucham?
- Co tutaj chciałaś?


- Przyszłam dać jogurt – powiedziałam uśmiechając się. On tylko schylił się nad tym chłopakiem i coś mu szepnął do ucha. Chłopak spiął się i pokiwał głową na mnie. Wyjął książkę i zaczął czytać.
- Chyba on już nie ma ochoty na niego – rzekł podając mi go.
- Na pewno nie chcesz
- Na pewno – odpowiedział i powrócił do czytania książki.
Ominęłam Harr’ego, jeśli pamięć mnie nie myli i wróciłam do Danielle.
-Miałaś nie zadzierać z nimi- powiedziała zjadając mój jogurt, uśmiechnęłam się na ten widok nie wiem, czemu ale polubiłam tą dziewczynę z całego serca.
- Nic mi się nie stało – powiedziałam i wyrzuciłam pojemnik po sałatce do śmietnika, który był za mną. Chwile pogadałyśmy i poszłyśmy na w-f. Trener podał mi strój zawinięty jeszcze w opakowanie. Przebrałam się szybko, a włosy spięłam w kucyka. Zaczęliśmy rozgrzewkę.
- Hope pójdź po piłkę do siłowni- krzyknął trener rozkładając siatkę.
Weszłam do siłowni siedziałam tam całe paczka.
- Czekaj Ty tu chcesz?- warknął na mnie mulat
- Przyszłam po piłkę – powiedziałam wskazując na nią. Stanęłam na palcach i starałam się dosięgnąć jej, ale nie mogłam.
-Może Ci pomóc? –spytała się ten sam chłopak, z którym zamieniłam kilka słów na stołówce.
- Nie
Jakimś cudem udało mi się sięgnąć. Szybko wyszłam stamtąd. Rozpoczęliśmy mecz. Schyliłam się na chwile zawiązać buta. Czułam, że ktoś mnie obserwuje, ale widziałam, że to nie dorzeczne. W-f skończył się dość szybko. Remisem.
-Podwieźć Cię do domu?- spytałam się klepiąc w bagażnik roweru.
-Jasne - odpowiedziała mi z uśmiechem
Jechałyśmy na nim razem. Wybuchnęłyśmy śmiechem widząc paczkę div kłócących się o coś na środku chodnika

.  Wyminęłyśmy ich zgrabnie. Odwiozłam Dan pod sam dom. Po czym ruszyłam do mojego, który był spory kawałek dalej.