wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4



Perspektywa Hope
- Dawaj Hope przeczcież na pewno umiesz tańczyć – prosiła mnie już 3 raz Danielle
- Wolę poczytać – powiedziałam znów starając się wczytać w książkę
- Uparta jesteś
- Zdarza się
Dan znów włączyła radio. Książka znów mnie pochłonęła. Do parku przyjechała cała paczka div. Skąd to mogłam wiedzieć skoro ich nie widziałam? Wszyscy się uciekli z ramp na deskorolki. Jedynie Dan i ja pozostałyśmy na miejscach. Nie byłam specjalnie zainteresowana tym, co robią, ale czasem moje oczy chciały zerknąć. Choć ukradkiem. Chłopak w lokach zaczął przejeżdżać coraz bliżej nas. Od razu wróciłam do czytania. Starałam się olać ich, ale zaczęli coraz bliżej podchodzić. Dan usiadła ma krańcu koca dysząc ze zmęczenia. Jakiś chłopak usiadł koło niej. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Przez te 2 dni poznałam Danielle bardzo dobrze, ona mnie trochę mniej, ale wystarczająco. Zayn przysiadł się do mnie.
-Hej. Co czytasz w tak piękny dzień? – spytał. Czułam jak mi się przygląda, odrobinę mnie to peszyło, ale starałam się zachować pokerową twarz.
- „
Inkwizytor”- odparłam. Starając się nie pogubić w treści, ale nie mogłam odłożyłam ja na bok i spojrzałam na niego.
-Chcesz może zapalić? – wyciągną paczkę papierosów w moją stronę
-Nie powinnam, ale zapalę
Podał mi zapalniczkę sam odpalając swojego papierosa. Zaciągnęłam się i przetrzymałam chwile dym. Delektując się palącym smakiem dymu w moich ustach.
- Ciekawa ta książka?
Wypuściłam powoli dym. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Był dość zabawny starając się mnie zagadać.
-Ciekawa. Ogólnie to te tatuaże coś znaczą, czy sobie je robisz tak bez przyczyny?
- Mają – odpowiedział przyglądając się swojej ręce
- W takim razie co znaczy ten- wskazałam na nagą kobietę znajdującą się na jego przedramieniu
- Potencjał seksualny
- Nie lepiej było sobie wytatuować coś innego?- spytałam podnosząc znacząco brwi
- Nie tak jest dobrze nie chciałbym chodzić z wytatuowanym penisem na ręce
Uśmiechnęłam się. Wizja jakiegoś chłopak z wytatuowanym człowiekiem ciała, rozśmieszyła mnie szczerze powiedziawszy.

- Zayn chodź do mnie na chwilkę – zawoła Queen
Mulat wstał i podszedł do niej, wożąc się.
- Hope czyżby podrywał cię jeden z grupki

- Taaa, na gołą panienkę na ręce. Tylko na takich lecę- powiedziałam sarkastycznie, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Zbieramy się – orzekła Danielle
Zaczęłyśmy zgarniać nasze rzeczy i pakować do swoich rzeczy. Danielle już ruszyła do wyjścia z parku. Spojrzałam na drzewo gdzie wisiała jej torba.
-Danielle torba – rzuciłam przechodząc koło niej
-No tak
Szybko wróciła się po nią i powrotem do mnie.
- Dowiedzenia Hope
Uśmiechnęłam się i mu odmachałam. Doszłam z Dan na rozstrój naszych dróg.
- To pa misiek – powiedziała przytulając mnie na pożegnanie.
Ruszyłam w stronę drogi, która wydawała mi się najkrótsza. Nałożyłam słuchawki na uszy. Przyglądałam się światu z muzyką wydawał się inny. Przymknęłam na chwile oczy i właśnie w tym momencie ktoś wpadł nam mnie. Szybko otworzyłam oczy. Stał przede mną Harry.
- Uważaj jak chodzisz- warknął
- To ty na mnie wpadałeś
- Dla Zayn’a nie miałaś takich pazurków, a dla mnie to wredną udajesz
- Yeah, ale ty nie jesteś nim.

Z powrotem włożyłam słuchawki do uszu i weszłam do pobliskiego sklepu. W sumie nic nie chciałam kupić ale nie chciałam słuchać jego wywodów.
- Przyznaj że chciałabyś się ze mną umówić Evans?- znów zagadał, rujnując przy moja szanse ukrycia się przed nim.
- Wiesz jakoś nie specjalnie- rzekłam oblizując usta, przyglądając mu się.

- Mówisz to jakoś bez przekonania
- Wydaje Ci się Styles. Tylko Ci się wydaje
Pchnęłam lekko stojak z ubraniami w jego stronę. Ubrania poleciały na niego. Wykorzystałam tą okazje i uciekłam. Niczym tchórz, tak jestem tchórzem. Biegłam tak szybko jak mnie nogi niosły. Co chwila wchodząc w nowe uliczki. Byłam zdyszana, nie miałam siły więc przystanęłam na chwile.