sobota, 5 października 2013

Rozdział 5



Obudziłam się w zupełnie naga, a obok mnie spał jeszcze Niall.  Dochodziła 6:50, więc musieliśmy wstawać. Potrząsnęłam lekko Niall'a by wstał, on tylko się przeciągnął i odwrócił w moją stronę.
 -Queen gdzie są moją ubrania księżniczko?- spytał
- poszukaj w tej białej szafie – odpowiedziałam wskazując na szafkę obok drzwi do łazienki.
Ubrałam się szybko w obcisłą mini sukienkę, tylko dlatego by zobaczyć reakcję Hope, kiedy zobaczy mnie dziś w szkole. Szczerze? To już miałam dość tej dziewczynki. Chłopcy się do Niej ślinią, a o mnie zapominają, a tak nie może być. Po zrobieniu makijażu i ubraniu się, poszłam na dół na śniadanie, gdzie siedział Niall i mój brat. Jedli chyba płatki, a mi służba zrobiła sałatkę owocową. Kiedy Horan mnie zobaczył,
zdołał wykrztusić tylko krótkie „wow”, więc wiedziałam że mu się podoba i każdemu w szkole również będzie.
O godzinie 7:45 przyjechała limuzyna jak zawsze. Panowała tam zwykła codzienna atmosfera - każdy się śmiał, z wyjątkiem Zayn’a i Harry’ego, co było dziwne, ale nie wnikałam. Domyśliłam się, że pewnie myśleli o tej laleczce - Hope.
Dojechaliśmy do szkoły i od razu poszliśmy na pierwszą lekcję. W Sali nie zauważyłam JEJ. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Jednak po chwili spóźniona weszła Hope. Niestety wyglądała zajebiście; miała lekki makijaż, który pięknie pokazywał jej rysy twarzy, a jej strój, pomimo tego, że był zwykły dobrze na niej wyglądał.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - powiedziała speszonym głosem w stronę P. Crable.
 -Dobrze… siadaj- odpowiedziała jej nauczycielka.
Każdy się na nią patrzył, nawet Niall. Źle się dla Niej to skończy. Dla Niego właściwie też.
Muszę porozmawiać z Eleonor, by zniszczyć, Hope życie w tej szkole. Od razu po wyjściu z lekcji widziałam jak wszyscy chłopcy z naszej paczki się na Nią patrzą! Tego nie mogłam już znieść.
Po drodze na dół spotkałam dyrektorkę, której nie za bardzo podobał się mój ubiór, ale skomentowałam to zwykłym "pff" i poszłam dalej z podniesioną głową do góry. Przecież byle jaka baba nie będzie mi mówić w co ja mam się ubrać i kiedy. Inne lekcje przebiegły szybko, teraz pora była na lunch. Niall przez cały czas patrzył się na Hope, w końcu się wkurzyłam wstałam i wydarłam się na całą salę.
-Niall co Ty sobie w ogóle myślisz?! Od początku dnia patrzysz tylko na Nią! Jestem dużo lepsza, od tego czegoś, więc po cholerę to robisz? Chcesz bym była zazdrosna?! Nie uda Ci się to! A z Tobą Hope się jeszcze policzę – na końcu mojego wywodu zwróciłam się centralnie do sprawczyni tego całego zamieszania, bo gdyby jej nie było wszystko było by jak dawniej. Patrzyła na mnie lekko speszona, zastygając w miejscu. Wyglądało dość zabawnie, gdyż jogurt, który otwierała zastygł w powietrzu. Wyszłam stamtąd, a Eleanor po chwili wybiegła za mną.
-Ale zrobiłaś tam porządek! Harry i Zayn byli źli, a Niall no… ten… wiesz, jaki jest… – dziewczyna lekko się do mnie uśmiechnęła dalej próbując nadążyć za moim tempem.
- Niall musiał się zasmucić- rzekłam uśmiechając się
Na lekcji siedziałam jak zwykle z Niall'em to zaczęłam do niego pisać jakieś liściki, chciałam rozmawiać, ale nie słuchał. Miałam go dość. Chciałam, aby się starł. Myślałam że będzie smutny, a on olał mnie. Miał mnie w dupie. Na przerwie, kiedy wyszłam z sali na schodach mnie złapał za łokieć.
- Posłuchaj Queen. Zachowuj się, bo mnie denerwujesz i nie tylko mnie. Nic mnie nie łączy z Hope rozumiesz? Więc nigdy więcej nie rób mi awantury przy szkole na jakieś twoje jebane zazdrości.
Pocałował mnie namiętnie na jej oczach, musiałam widzieć jej minę, jednak była niewzruszona.

- Ej misiaki idziemy -zawołała nas Eleanor.
Weszliśmy wszyscy na lekcję, czyli na matematykę. Oczywiście pani pytała, więc Thomas z Harrym wylecieli z lekcji, bo zaczęli się z nią kłócić na temat pierwiastków.
Podeszłam do tablicy i dobrze rozwiązałam zadanie, więc wyszczerzyłam się triumfalnie wracając do ławki. Widziałam minę tej nowej; patrzyła na tablicę jakby nigdy nie widziała równań i tych liczb, nie wiem, co to było, ale lekko mnie przeraziło. Przerzuciła wzrok na mnie i uśmiechnęła się pod nosem.

 Szybko odwróciłam wzrok. W ławce zaczęłam rozmawiać z Niall'em o tym, co się dziś stało, a przed Nami siedziała Eleanor z Lou, którzy jak zawsze trzymali się za rękę. Wyglądali można było uznać, że uroczo. Reszta lekcji minęła spokojnie, widziałam już tylko jak Zayn na jednej z przerw rozmawia z Hope, a na następnej Harry. Hmm… ja to sobie dobrze wykorzystam. Stanęliśmy przed szkołą czekając aż przyjedzie po nas samochód
-Ej Zayn o czym gadałeś z Hope?
- A co Cię to interesuję?- odwarknął - Zajmij się swoim chłopakiem lepiej…
- Może jednak uważaj na to, co mówisz? - odgryzł mu się Niall.
- Jak to gadałeś z Hope? Nic takiego mi nie powiedziała- Oburzył się Hazza
- Masz pecha Styles. Podobam się jej, nie zauważyłeś tego?
- Chyba w snach! – żachnął się loczek - Do reszty Cię pojebało, to ja jej się podobam! - zagotował się, myślałam że będą się już bili..
- My się tylko martwimy, bo Hope to nie Twoja liga. W szkole jest dużo lepszych dziewczyn od Niej, więc lepiej bierz się za tamte - powiedziała ze spokojem, Eleanor, a Lou ją po tych słowach objął
- Dobra przestańcie się kłócić, chociaż to jest bardzo widowiskowe. Ona nie jest z Naszej ligi, już by lepsza była Danielle - po tych słowach zabijałam wzrokiem Liam’a.- więc dosyć tej kłótni. Hope i tak nigdy nie będzie się z Nami zadawać.
-Nareszcie ktoś mądrze powiedział- odezwał się Thomas obdarzając mnie miłym uśmiechem- A wiesz Queen, że ja widziałem jak Twój brat rozmawiał dzisiaj z Hope?
- Gadałeś z nią?!- krzyknęłam razem z Zayn’em i Harry’m na niego
-Tak rozmawiałem, ale co Was wszystkich to obchodzi? -wściekł się Max, który dyskutował dotychczas z Louis’em.
- Wiele –warknęłam- Nie masz prawa się z nią spotykać
- Akurat ty niewiele masz do gadania w tej sprawie. Przepraszam Cię Louis, ale będziemy musieli znaleźć inne miejsce do rozmowy na ten temat.
- Spoko
Po czym odszedł.
- Limuzyna jedzie, nie jedziesz z nami?- Krzyknęłam za nim
- Spierdalaj
Wsiedliśmy do limuzyny

-A skąd Ty to możesz wiedzieć, że Hope nigdy z Nami nie będzie się zadawać? -odezwał się Louis

-Bo ona nie pasuje do Nas, spójrz na Nas i na Nią, to są dwa różne świata, więc uważam, że nie powinna.- cała limuzyna po jego słowach przestała się już odzywać.
 Kiedy już trochę jechaliśmy limuzyną, rozmawiałam z Eleanor byśmy razem poszły do mnie, mówiłyśmy cicho by nikt nie słuchał naszych rozmów. Pożegnałam się z Niall'em pocałunkiem,a Eleanor z Lou przytuleniem.
 -Dobra to słuchaj mnie teraz, mam dobre pomysły - od razu powiedziałam po wyjściu z limuzyny. 
-Oo jaki ? Pewnie coś na temat naszej koleżanki - zaśmiała się. Weszłyśmy do domu, a potem do kuchni i gosposia od razu zrobiła herbatę i sałatkę owocową. -To słuchaj mam kilka pomysłów by Hope sama chciała odejść ze szkoły
 -To opowiadaj- przerwała mi El 
-Plan pierwszy to wiesz możemy się z nią zaprzyjaźnić, lepiej ją poznamy i potem ośmieszymy - wyliczałam na palcach ile już wymieniłam 
-Nareszcie w naszej klasie nowa osoba to nabijania się.
-Drugi plan to poznamy jakoś jej przeszłość i wykorzystamy też przeciwko niej wiesz tak jak robią to w tych wszystkich dziwych serialach, trzeci plan skoro przyjaźnimy się z Harry'm i Zayn'em to co to dla Nas ich o nią wypytać ? 
-To jest łatwe, ale czy oni nam odpowiedzą szczerze? - Eleanor wydawała się jakby nie wiedziała z kim rozmawia, tak naprawdę postawmy sprawe jasno podobam się Harry'emu, więc mi powie takie rzeczy tylko będę musiała się z Nim umówić
- I to chyba ostatni pomysł, możemy Danielle się wypytać o nią, przecież się przyjaźnią, ale czy Danielle będzie chciała z Nami rozmawiać ?
 -Najlepiej wykorzystamy to wszystko już od jutra, też Nasi chłopcy mogą czegoś się od niej dowiedzieć -Nie, wole nie. I tak już miała przejebane u Niall'a bo robię mu awanturę,a co by było gdybym mu jeszcze powiedziała że ma z nią rozmawiać- byłam dalej zła na niego, po tym co ostatnio robił, chociaż to było tylko patrzenie się, a on mnie za to opierdolił, że ochrzaniam go za to. Zakończyłyśmy na tym temat Hope. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę na temat różnyc makijaży i Eleanor poszła do domu. A ja postanowiłam pomyśleć nad tym w co sie jutro ubiorę, popraować nad makijażem i ogólnie nad swoim wyglądem. Makijaż wychodził mi jak zawsze dobrze, jeszcze tylko spojrzałam na siebie w lusterku.
 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4



Perspektywa Hope
- Dawaj Hope przeczcież na pewno umiesz tańczyć – prosiła mnie już 3 raz Danielle
- Wolę poczytać – powiedziałam znów starając się wczytać w książkę
- Uparta jesteś
- Zdarza się
Dan znów włączyła radio. Książka znów mnie pochłonęła. Do parku przyjechała cała paczka div. Skąd to mogłam wiedzieć skoro ich nie widziałam? Wszyscy się uciekli z ramp na deskorolki. Jedynie Dan i ja pozostałyśmy na miejscach. Nie byłam specjalnie zainteresowana tym, co robią, ale czasem moje oczy chciały zerknąć. Choć ukradkiem. Chłopak w lokach zaczął przejeżdżać coraz bliżej nas. Od razu wróciłam do czytania. Starałam się olać ich, ale zaczęli coraz bliżej podchodzić. Dan usiadła ma krańcu koca dysząc ze zmęczenia. Jakiś chłopak usiadł koło niej. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Przez te 2 dni poznałam Danielle bardzo dobrze, ona mnie trochę mniej, ale wystarczająco. Zayn przysiadł się do mnie.
-Hej. Co czytasz w tak piękny dzień? – spytał. Czułam jak mi się przygląda, odrobinę mnie to peszyło, ale starałam się zachować pokerową twarz.
- „
Inkwizytor”- odparłam. Starając się nie pogubić w treści, ale nie mogłam odłożyłam ja na bok i spojrzałam na niego.
-Chcesz może zapalić? – wyciągną paczkę papierosów w moją stronę
-Nie powinnam, ale zapalę
Podał mi zapalniczkę sam odpalając swojego papierosa. Zaciągnęłam się i przetrzymałam chwile dym. Delektując się palącym smakiem dymu w moich ustach.
- Ciekawa ta książka?
Wypuściłam powoli dym. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Był dość zabawny starając się mnie zagadać.
-Ciekawa. Ogólnie to te tatuaże coś znaczą, czy sobie je robisz tak bez przyczyny?
- Mają – odpowiedział przyglądając się swojej ręce
- W takim razie co znaczy ten- wskazałam na nagą kobietę znajdującą się na jego przedramieniu
- Potencjał seksualny
- Nie lepiej było sobie wytatuować coś innego?- spytałam podnosząc znacząco brwi
- Nie tak jest dobrze nie chciałbym chodzić z wytatuowanym penisem na ręce
Uśmiechnęłam się. Wizja jakiegoś chłopak z wytatuowanym człowiekiem ciała, rozśmieszyła mnie szczerze powiedziawszy.

- Zayn chodź do mnie na chwilkę – zawoła Queen
Mulat wstał i podszedł do niej, wożąc się.
- Hope czyżby podrywał cię jeden z grupki

- Taaa, na gołą panienkę na ręce. Tylko na takich lecę- powiedziałam sarkastycznie, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Zbieramy się – orzekła Danielle
Zaczęłyśmy zgarniać nasze rzeczy i pakować do swoich rzeczy. Danielle już ruszyła do wyjścia z parku. Spojrzałam na drzewo gdzie wisiała jej torba.
-Danielle torba – rzuciłam przechodząc koło niej
-No tak
Szybko wróciła się po nią i powrotem do mnie.
- Dowiedzenia Hope
Uśmiechnęłam się i mu odmachałam. Doszłam z Dan na rozstrój naszych dróg.
- To pa misiek – powiedziała przytulając mnie na pożegnanie.
Ruszyłam w stronę drogi, która wydawała mi się najkrótsza. Nałożyłam słuchawki na uszy. Przyglądałam się światu z muzyką wydawał się inny. Przymknęłam na chwile oczy i właśnie w tym momencie ktoś wpadł nam mnie. Szybko otworzyłam oczy. Stał przede mną Harry.
- Uważaj jak chodzisz- warknął
- To ty na mnie wpadałeś
- Dla Zayn’a nie miałaś takich pazurków, a dla mnie to wredną udajesz
- Yeah, ale ty nie jesteś nim.

Z powrotem włożyłam słuchawki do uszu i weszłam do pobliskiego sklepu. W sumie nic nie chciałam kupić ale nie chciałam słuchać jego wywodów.
- Przyznaj że chciałabyś się ze mną umówić Evans?- znów zagadał, rujnując przy moja szanse ukrycia się przed nim.
- Wiesz jakoś nie specjalnie- rzekłam oblizując usta, przyglądając mu się.

- Mówisz to jakoś bez przekonania
- Wydaje Ci się Styles. Tylko Ci się wydaje
Pchnęłam lekko stojak z ubraniami w jego stronę. Ubrania poleciały na niego. Wykorzystałam tą okazje i uciekłam. Niczym tchórz, tak jestem tchórzem. Biegłam tak szybko jak mnie nogi niosły. Co chwila wchodząc w nowe uliczki. Byłam zdyszana, nie miałam siły więc przystanęłam na chwile.

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 3



Z Perspektywy Queen
Cały dzień w szkole minął spokojnie, nie było żadnych bójek, nikt nie wyleciał z klasy, więc by uczcić ten dzień postanowiliśmy pojechać wszyscy z naszej paczki do skateparku. Przyjechaliśmy tam około 16.
-Queen!- krzyczał Thomas- Patrz - muszę to przyznać jeździł całkiem spoko i te wszystkie jego triki były świetne, ale Niall'a już wkurzał i Lou, bo El była w niego wpatrzona.
-Queen możemy porozmawiać -spytał się mnie Thomas po chwili dziwnie się na niego spojrzałam, a potem na Niall'a który wyglądał jakby miał wybuchnąć.
-Przecież już rozmawiamy.
-Ale sam na sam, jeśli Niall się zgodzi oczywiście i Ty.
-Dobra ja się zgadzam.- odpowiedział mu niechętnie, wstałam i poszłam z Nim usiąść na jakąś ławkę
-Nie wiem jak Ci to powiedzieć.
-Mów prosto z mostu, co Ci leży na sercu, bo nie mam czasu.
-Zakochałem się w Tobie i to bardzo. Wiem, że masz chłopaka, ale musiałem Ci to powiedzieć- powiedziała na jednym wdechu.
-Thomas rozumiem Cię, dużo osób się we mnie kocha, bo jestem taka zajebista, ale teraz wybacz idę do Niall'a.- odeszłam
-Ooo widzę, że ktoś tu ma dobry humor.- uśmiechnęła się do mnie Eleanor, która przytulała się do Louis'a. W tym czasie Harry z Zayn'em uczyli się od Thomas'a jeździć na deskorolce.
-Niall idź im pokaż jak się jeździ. - powiedziałam do Niall'a, bo chciałam popatrzeć jak on będzie się starał. Wstał po chwili, pocałował mnie w głowę i poszedł po deskę. Nawet mu to wychodziło, aż nie próbował podrzucić deski do góry.
-Ej patrz tam jest ta nowa ze szkoły- powiedziała nagle do mnie Eleanor
-Tak, masz rację, ciekawe, co on w ogóle tu robi?
od niego i przytuliłam się od razu do Niall'a tak by Thomas wszystko widział i dodatkowo zaczęłam całować się z Niall'em.
-Hmm, Danielle tam tańczy, a ona czyta książkę.
-Czytać książkę, to ona może, ale w bibliotece – warknęłam. Obie wybuchłyśmy śmiechem, a razem z nami Lou.- Może pójdziemy tam i zobaczymy, o czym tak rozmawiają.
-Ej Harry podrywa tą nową, na jazdę na desce, szkoda tylko, że nie potrafi - skomentował go Tomlinson
-Nie rozumiem, czemu Harry poszedł do niej przecież w szkole jest tyle ładniejszych dziewczyn. - dopowiedziała Eleanor.
-Może z kolejną chce seks uprawiać- zaśmiałam się i wstałam do Niall'a, by pokazać Hope, że jestem lepsza i to ja mam przystojnego chłopaka, a nie ona. Za mną poszła El z Lou.
-Wiesz Styles, że nie można podrywać dziewczyny na coś, czego się nie potrafi?- spytał się Malik, gdy widział jak beznadziejnie Harry'emu idzie jazda na desce.
-Ja wcale to nikogo nie podrywam. - odpowiedział mu.- Mogę dopiero zacząć
 Na jego słowa Zayn zagryzł wargę i spojrzał na Hope.
Nie widziałam sensu zachowania Malik'a i Styles'a i do tego Payne zaczął chyba podrywać Danielle. Przynajmniej tak to wyglądało. Usiadł koło niej, bo akurat odpoczywała po tańczeniu i zagadał do niej w sumie jakoś mu to wychodziło. Zayn podszedł do Hope i zagadał trochę słabo
-Hej. Co czytasz w tak piękny dzień?
- „Inkwizytor” - nie wyrażała żadnych wyrazów zainteresowania czymś więcej niż książką. Dziwna jakaś. Jak można czytać książki w taką pogodę i to w parku?.
-Chcesz może zapalić? - spytał się jej wyciągając paczkę papierosów
-Nie powinnam, ale zapalę.
- wzięła od niego szluga, a ja musiałam podejść bliżej Elki. Ona już widział, że jestem zła przez to. Nie wiem czemu ale czułam się zazdrosna o tą sikse. Chłopaki byli nią zainteresowani. Może miałam chłopaka, ale oni byli, byli…. Sama nie wiem mieli coś czego Niall nie miał. Zayn udało się czymś zainteresować, Hope. Bo uśmiechnęła się, a on zawzięcie cos mówił. Musiałam go odciągnąć od niej. Nie wiem czemu ale czułam taką potrzebę.
- Zayn chodź do mnie na chwilkę- zawołałam
- Co? –spytała podchodząc do mnie
- Uśmiechnij się
Chłopak zrobił co mu powiedziałam ale mina mu zrzedła jak usłyszał śmiech dziewczyn..
Oboje spojrzeliśmy w tamtą stronę. Okazało się że obje się zbierały, a jednak Daniele zapomniała o torbie.
- Dowiedzenia Hope – krzyknął Zayn machając do niej.
Ona tylko się delikatnie uśmiechnęła i mu odmachała.
Ogólnie to była dziwna akcja, no bo czemu Zayn zarywał do Hope? Ale dobra nie będę o tym myśleć, bo to jakoś nie moja bajka by o tym myśleć. Posiedzieliśmy w skateparku jeszcze godzinę, ja się tam tylko śmiałam, bo chłopcy nie umieli skakać na descę czy zrobić nawet zwykłego ollie.Postanowiłam, że sama wskocze na deskę i im wszystkim pokaże co umie zrobić Queen Money, wychodziła mi ta jazda dużo lepiej od nich. Jednak po chwili już czułam że zlatuję z deskorolki i że zaczyna mi się kręcić głowie, ale w ostatnim momencie złapał mnie Thomas. Szybko odskoczyłam od niego i usiadłam znowu na ławce, jakby nic się nie wydarzyło. Po tym krótkim zdarzeniu zaczęłam się znowu śmiać, że dalej nie umieją jeździć a tyle patrzyli na mnie i mogli coś się nauczyć, więc postanowiłam pojechać do domu. Jednak zatrzymał mnie Niall po drodze.
-Queen może pojedziemy do Ciebie?- spytał się mnie blondyn.
-Tak, bardzo chętnie. - powiedziałam i poszłam do limuzyny, trzymając się z Niall'em za rękę, w limuzynie się nie odzywaliśmy jakoś nie miałam o czym z Nim rozmawiać. Weszliśmy do domu. Mojego brata nie było, więc poszyliśmy do mnie do pokoju. On od razu zaczął mnie całować. Przywarł mnie do ściany i zdjął ze mnie bluzkę.
- Może jednak dojedziemy do mojego pokoju?- szepnęłam między pocałunkiem.
Poruszał się delikatnie, ale dając mi dużo przyjemności.


Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Nasz usta znów się połączy, zaczęłam mu rozpinać koszulę. Pomógł mi w tym. Całowałam jego szyje z jechałam na jego tors. Za każdym razem zostawiając mokrą ścieżkę do jego bokserek i z powrotem. Widziałam, że mu to się podobało bo z jego ust wyszedł cichy jęk z ust. On tylko pchnął mnie na łóżko. Lubiłam jak tak robił. Zdjęłam z siebie spódniczkę i stringi, wijąc się przy tym. Niall nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Był już zupełnie nagi, kiedy ja podciągałam się wyżej na łóżku. Schylił się nad moim ciałem i złożył delikatny pocałunek na mojej szyj, co jakiś czas przegryzając moja skórę. Próbował rozpiąć mi biustonosz, ale słabo mu to wychodziło w końcu zerwała go ze mnie. Zaczął całować moje piersi, przegryzając sutki. Z moich ust kilka razy wydobywały się jęki. Założył prezerwatywę, kiedy ja próbowałam znaleźć sobie najlepszą pozycje. Schylił się nade mną i wszedł we mnie szybko, za szybko. Zabolało mnie to, ale mimo wszystko podobało mi się to. Zaczął poruszać swoimi biodrami, za każdym razem idealnie w mój punkt G. Moje paznokcie wbijały się w jego plecy zostawiając po sobie czerwone ślady. Przez cały czas patrzyliśmy sobie oczy, oboje jęczeliśmy sobie w twarze. Doszliśmy razem w sumie to on trochę szybciej.

- Widzę dzisiaj miałaś bardzo dobry humor kochanie- powiedział całując mnie w usta
- Myślę że będę go miała jeszcze przez jakiś czas –rzuciłam. Przyciągając go do siebie.

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 2

Perspektywa Hope
Wsiadłam na rower i ruszyłam do szkoły. 1 dzień w nowej szkole trochę mnie przerażał ale w końcu raz kozie śmierć. Jechałam słuchając muzyki, kiedy jakaś limuzyna przejechała koło mnie, mocząc mnie. Wkurzyłam się, ale nie zamierzałam wracać teraz do domu w końcu w plecaku miałam rzeczy na przebranie. Pojechałam do szkoły na skróty, które pokazał mi wujek. Dojechałam pod samą szkołę. Zsiadłam z roweru i zaczęłam go przypinać do miejsca na rowery, które było puste.
- Nowa?- spytała się uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna w lokach.
- Aż tak to widać?- spytałam biorąc plecak z koszyka.
- Nie, nie widać tak bardzo, ale przyjechałaś tu rowerem. Tak w ogóle jestem Danielle- wyciągnęła w moim kierunku dłoń
- Hope- powiedziałam i uścisnęłam jej dłoń
- Tak ogólnie to, czemu jesteś mokra
- Jakaś limuzyna mnie ochlapała. Wskazałabyś mi łazienkę to bym zmieniła te ubrania.
-Jasne- powiedziała i złapała mnie pod rękę i doprowadziła mnie toalety. Szybko się przebrałam w kolorową spódnice z sławnymi motywami, natomiast bluzkę pod moją kurtką była sucha, więc nie zamierzałam jej zmieniać. Mokre ubrania schowałam do szafki, którą pomogła mi znaleźć Danielle. Zadawała mi masę pytań starałam się na każde z nich odpowiedzieć. Polubiłam ją była tak wesoła i zabawna. Zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje, czyli biologie. Weszłyśmy do sali wzięłam podręcznik od nauczycielki. Usiadłam razem z Dan. Lekcja się zaczęła. Po 10 minutach wparowało kilka osób. Powstało małe zamieszanie, ale zaraz się uspokoiło. Teraz kobieta zaczęła pytać. Trafiła na chłopak, który spał. Chłopak odpowiedział jakąś bzdurę sennie, przez co dostał 1 i wyszedł.
-Czy nikt w tej klasie nie zna odpowiedzi na to pytania?- wykrzyczała nauczycielka, po kilku minutach ciszy.
- Ja znam- powiedziałam podnosząc rękę. Kobieta tylko wzrokiem kiwnęłabym wstała i powiedziała, co wiem- To jest genetycznie zmodyfikowane DNA człowieka. Pod wpływem promieni gamma.
- Siadaj. 5 Hope- powiedziała uśmiechając się.
- Hahaha, co to w ogóle jest za imię Hope? – zaśmiał się ktoś z tyłu klasy.
- eee, a Queen co to za imię- odgryzła się za mnie nauczycielka.
Lekcja trwała jeszcze chwile, po czym zadzwonił dzwonek. Czyli kolejna lekcja matematyka. W sumie to siedziałyśmy tam z Dan i udawałyśmy, że coś robimy. I znów podobna scena chłopak czegoś nie u mnie i wychodzi z klasy, tylko tym razem rozbawiając wszystkich po drodze. Nadeszła pora lunchu stanęłam, wzięłam tackę i ustawiłam się w kolejkę. Położyłam sobie na nią sałatkę.
- 5 funtów- powiedziała kucharka
- Jeszcze ten jogurt, poproszę – powiedziałam wskazując na niego za nią.
W sumie rzuciła mnie ostatnim.
- 7 funtów – powiedziała ledwo, co słyszalnie.
- Proszę i życzę miłego dnia – wyciągnęłam portfel z plecaka i poddałam pieniądze. Uśmiechnęła się.
- Kurczę, a miałem ochotę na ten jogurt – powiedział ktoś za mną. Chciałam się obejrzeć i zobaczyć, kto to, ale Danielle już mnie ciągnęła do stolika. Kontem oka tylko zauważyłam dość niskiego chłopak w dużych okularach i szelkach. Usiadłam z Dan przy takim małym okrągłym stoliku.
- Hope czas przedstawić Ci zasady tej szkoły- powiedziała nagle Dan.
Odstawiłam moją sałatkę i zaczęłam się wsłuchiwać.
- To tak na szybko nie zadzieraj z tamtymi osobami. – wskazała na całą "scenę"
-Ta brunetka, która dzieli się z blondynem kluską to Queen, a on to Niall, są razem. Chłopak, który coś zlizuje z dziewczyny ręki to Louis, ona Eleaonr też są razem. Ten po lewo od nich to Zayn, w lokach to Harry, a czytający książkę to Liam. Thomas to tam ten on się kocha w Queen - wskazała na chłopaka, który próbował skakać ze sceny na deskorolce, ale po którymś nieudanym razie zrezygnował i usiadł koło Queen,
- A co mi zrobią?- spytałam się kończąc moją sałatkę
- Zniszczą Ci życie. – powiedziała całkowicie poważnie mimo wszystko, wybuchnęłam śmiechem. Zniszczą życie. Mogą próbować, ale bardziej się nie da.
- Czy ktoś ma z moją osobą jakiś problem, że rzuca w mnie ogórkiem?!- krzyknęła na cały głos Queen. Cała stołówka zamilkła. Dziewczyna szybko wyszła, a za nią ta druga. Reszta jej ekipy wstała i zaczęła podchodzić do niektórych stolików. Szybko rozejrzałam się po stołówce. Znalazłam wzrokiem winnych temu zajściu. Byli to tak zwani kujni rozpoznałam tam chłopak, który chciał jogurt.
- Dan co się stanie jak znajdą winnego?- spytałam szykując powoli plan w mojej głowie
- Pobiją go trochę- rzekła z udawanym spokojem, lecz nutką leku. Jak by się bała, że jej coś zrobią- a co?
Nie odpowiedziałam jej. Nałożyłam plecak na ramię, zabrałam serek i podeszłam do chłopaka w okularach.
- Hej. Przypomniałam sobie, że chciałeś jogurt, ale Ci tak jakby wykupiłam przed nosem.- mówiąc to wskazałam głową na wyrzutnię i plecak. Szybko zrozumiał, o co mi chodzi i wpakował wyrzutnie.
- Hej. W sumie to chciałem dla kolegi, który siedzimy przy tamtym stoliku.
Kiwnął głową na stolik, który był już sprawdzany. Podeszłam tam, już widzieli, że mam coś w plecaku dla nich, dlatego wyciągnęli nie zauważalnie. Usłyszałam chrząknięcie zasobem. Odwróciłam za mną stał ten chłopak w lokach.
- Słucham?
- Co tutaj chciałaś?


- Przyszłam dać jogurt – powiedziałam uśmiechając się. On tylko schylił się nad tym chłopakiem i coś mu szepnął do ucha. Chłopak spiął się i pokiwał głową na mnie. Wyjął książkę i zaczął czytać.
- Chyba on już nie ma ochoty na niego – rzekł podając mi go.
- Na pewno nie chcesz
- Na pewno – odpowiedział i powrócił do czytania książki.
Ominęłam Harr’ego, jeśli pamięć mnie nie myli i wróciłam do Danielle.
-Miałaś nie zadzierać z nimi- powiedziała zjadając mój jogurt, uśmiechnęłam się na ten widok nie wiem, czemu ale polubiłam tą dziewczynę z całego serca.
- Nic mi się nie stało – powiedziałam i wyrzuciłam pojemnik po sałatce do śmietnika, który był za mną. Chwile pogadałyśmy i poszłyśmy na w-f. Trener podał mi strój zawinięty jeszcze w opakowanie. Przebrałam się szybko, a włosy spięłam w kucyka. Zaczęliśmy rozgrzewkę.
- Hope pójdź po piłkę do siłowni- krzyknął trener rozkładając siatkę.
Weszłam do siłowni siedziałam tam całe paczka.
- Czekaj Ty tu chcesz?- warknął na mnie mulat
- Przyszłam po piłkę – powiedziałam wskazując na nią. Stanęłam na palcach i starałam się dosięgnąć jej, ale nie mogłam.
-Może Ci pomóc? –spytała się ten sam chłopak, z którym zamieniłam kilka słów na stołówce.
- Nie
Jakimś cudem udało mi się sięgnąć. Szybko wyszłam stamtąd. Rozpoczęliśmy mecz. Schyliłam się na chwile zawiązać buta. Czułam, że ktoś mnie obserwuje, ale widziałam, że to nie dorzeczne. W-f skończył się dość szybko. Remisem.
-Podwieźć Cię do domu?- spytałam się klepiąc w bagażnik roweru.
-Jasne - odpowiedziała mi z uśmiechem
Jechałyśmy na nim razem. Wybuchnęłyśmy śmiechem widząc paczkę div kłócących się o coś na środku chodnika

.  Wyminęłyśmy ich zgrabnie. Odwiozłam Dan pod sam dom. Po czym ruszyłam do mojego, który był spory kawałek dalej.